Kategorie: Wszystkie | Historia | Impresje | Kultura | Polityka
RSS
piątek, 03 października 2008
Byblos o zachodzie slonca

Libanskie nadmorskie miasteczko Byblos to dla mnie jeden z dwoch najpiekniejszych zakatkow tego malenkiego kraju.

 


Polozone nad Morzem Srodziemnym, pozostawalo przez wieki pod wplywem starozytnych kultur, ktore krzyzowaly sie zgodnie z kierunkiem szlakow morskich. I tak oryginalna fenicka nazwa Gebal zostala zmieniona przez Grekow na Byblos - na czesc egipskiego bublos, oznaczajacego papirus – importowany tedy wlasnie do Grecji. Obecnie, miejsce funkcjonuje pod podwojna nazwa: miedzynarodowa Byblos i arabska Jbeil (lub Jubayl). Polozone na niewielkim wzgorzu, 40 km od Bejrutu, jest doskonala odskocznia od polityki, niepewnosci i halasu wielkiego miasta.

Zalozone ok. 5 000 tysiecy lat p.n.e, jako pierwsze fenickie miasto – Byblos uznawane jest za najstarsza osade swiata i tym samym, znalazlo sie na liscie Swiatowego dziedzictwa kutlury. Tutaj natura wychodzi na przeciw historii. Niezle zachowane ruiny fenickiej osady przepieknie wtapiaja sie w cieple swiatlo zachodzacego slonca. Od nasyconego blekitu morza dzieli nas jedynie pas piasku i rozrzuconych palm daktylowych oraz karlowatych drzewek oliwnych.

  

Nieliczni zwiedzajacy, dyskretnie przechadzaja sie wsrod ruin Swiatyni Baalat Gubal (opiekunki miasta), powstalej w ok. 2800 r. p.n.e. Potega tysiecy lat wydaja sie oniesmielac turystow – panuje tu niezwykla cisza, przerywana jedynie powiewem chlodnego wiatru od morza.

  


Ukrytymi wsrod starych, solidnych murow, uliczkami mozna bladzic godzinami. Zajrzec do jednego z wielu sklepikow z pamiatkami: amatorzy cennych monet fenickich i ich mniej cennych podrobek; pastelowych widoczkow; tradycyjnych libanskich nakryc glowy; recznie szytych, ciezkich od pobrzekujacych cekinow strojow do tanca orientalnego; drobnych fenickich figurek – kazdy znajdzie tutaj cos dla siebie.



Juz na lotnisku w Mediolanie stanowilam mniejszosc cywilna, wobec militarnej przewagi pasazerow – wojska ONZ, obok wszechobecnej armii libanskiej, sa naturalnym niestety elementem krajobrazu w kazdym zakatku Libanu. Kiedy wiec, przed wejsciem do ruin swiatyni zobaczylam wojskowe mundury, nie drgnela mi nawet powieka. Dopiero moj bystry i nieoceniony kierowca dostrzegl barwy narodowe na pagonach i zasugerowal, ze panowie w blekitnych beretach moga byc znad Wisly. I nie mylil sie – trafilam na grupke polskich zolnierzy z Naqury – jednej z najstarszych polskich misji wojskowych ONZ, polozonej na poludniu kraju, przy samej granicy z Izraelem. Po przemilej pogawedce, rozstalismy sie, bo Byblos to miejsce to schodzenia albo w ramach romantycznej randki, albo do samotnej kontemplacji.



Urzekajacy, skapany w plomiennych barwach zachodzacego slonca – najstarszy port na swiecie, zachowal glownie symboliczna funkcje. Kilku samotnych rybakow, grupa starszych panow wspominajacych czasy swietnosci, wielojezyczna rodzina na wakacjach i ja. Tlumow tu z pewnoscia nie uswiadczysz.

 

Morze Srodziemne ma nieodparty urok o kazdej porze roku. A libanski styczen, to pelnia wiosny w egzotycznym wydaniu: cieple popoludnie, chlodnawy wieczor, czyste niebo, pioropusze palm i ... uginajace sie od owocow drzewa cytrynowe.



Goraca herbata w pustej kawiarence ogrzewa rece i dodaje energii do kolejnej porcji spaceru. Wybrukowane uliczki nabieraja jeszcze wiekszego uroku w swietle lamp gazowych. Nikt sie nie narzuca, sklepikarze dyskretnie i niezwykle uprzejmie zapraszaja do sezamow, gdzie niejeden skarb mozna znalezc.
Udaje mi sie zbyc usmiechem kamerunskiego sprzedawce, choc moj wzrok przykula sliczna szatka. Nie umknelo to zapewne wlascicielowi sklepu, ktory w mojej drodze powrotnej namawia ponownie na zatrzymanie sie w sklepie. Od slowa do slowa, okazuje sie, ze jest prawoslawnym Grekiem, w Libanie od 20 lat, kumpluje sie z polskim zolnierzami, mowi po rosyjsku i ... z pewnoscia ma niezaprzeczalny talent do handlu. Mimo poczatkowych oporow, wychodze z cala torba kostiumow do tanca brzucha.
Uliczka w dol prowadzi do kolejnego pasazyku, wychodzacego na uroczy placyk z kosciolem po prawej i restauracyjkami po lewej stronie. Kilkadziesiat metrow dalej, zacieniona droga prowadzi do cmentarza muzulmanskiego. Chwile pozniej mijam starsze kobiety odziane w tradycyjne stroje druzyjskie. Slynna roznorodnosc religijna Libanu w calej (a raczej, zaledwie czesciowej) okazalosci.



Kiedy pod koniec pobytu, emerytowany hotelarz – dzisiaj taksowkarz, Abmuran, pyta mnie o wyniki prywatnego plebiscytu, sam uprzedza moja odpowiedz: Wiem, ze najbardziej zachwycilo cie Byblos. Jesli nie masz planow na jutro, ponownie cie tam zawioze.

Tym samym przekonalam sie, ze nie ma dwoch takich samych zachodow slonca. Chociaz obydwa zapieraly dech.

10:03, chaobella
Link Komentarze (1) »
piątek, 29 sierpnia 2008
Pomoc domowa - tanio sprzedam

“ Etiopskie sa najlepsze, lankijskie znikaja po dwoch dniach, zas filipinskie sa zbyt drogie”.
Takie opinie powszechnie slychac w Bejrucie i nie chodzi o wybor marki pozadanych dobr konsumpcyjnych, ale o, podobnie traktowane, ... pomoce domowe. Jedna i druga kategoria najbardziej pozadana w wersji importowanej.

W Libanie od dawna kwitnie rynek uslug pomocy domowych, nianiek i sprzataczek – z importu. W ciagu 5 lat, liczba agencji zajmujacych sie posrednictwem tego typu uslug wzrosla z 250 to 418. Szacuje sie, ze w tym malenkim kraju, liczacym zaledwie 4 miliony mieszkancow, jest ok.120 tys. pomocy domowych! Wiekszosc z nich pochodzi ze Sri Lanki, Filipin i krajow Afryki. Wg szacumkow The Daily Star, libanskiego dziennika, co 16-ty mieszkaniec Libanu to ... zagraniczna pomoc domowa.

Kandydatki do pracy trafiaja tutaj za posrednictwem calej sieci agencji dzialajacych na terenie samego Libanu i krajow „partnerskich”. Na Filipinach stala czescia krajobrazu sa agencje ulatwiajace zalatwianie wiz do krajow arabskich. Liban cieszy sie opinia jednego z najprzyzwoiciej traktujacych personel, przy czym status ten wypada mniej pochlebnie w zestawieniu z takimi krajami, jak siejaca postrach w kwestii praw obywatelskich Arabia Saudyjska.
Przybywajace za chlebem obywatelki ubogich, rozwijajacych sie krajow, nie moga zazwyczaj liczyc na jakokolwiek ochrone praw, w tym prawa do zaplaty za wykonywana prace. Do tego, agencje pobieraja  prowizje od wynagrodzenia w wysokosci nawet 50 %.

Wydawalo by sie, ze w kraju nekanym wojna domowa, wiecznym konfliktem z sasiednimi Izraelem i Syria, popyt na tego typu uslugi jest luksusem. Nic bardziej mylnego.
Kwestia posiadania pomocy to swiadectwo statusu spolecznego, co niestety idzie czesto w parze z notorycznym wykorzystywaniem i przemoca fizyczna. Niektore agencje bejruckie promuja pomoce jako dodatek do luksusowych rezydencji bogatych Libanczykow. Agencje sluza rowniez bezplatnym doradztwem co do wyboru kraju pochodzenia importowanego “dobra”, orientujac sie doskonale w “nacjach pokornych i latwych do podporzadkowania”.  Moza takze liczyc na pelen wachlarz rad dotyczacych postepowania z nowym nabytkiem, np:
“ Wychodzac z domu, nie zapomnij zamknac drzwi na klucz, by pomoc nie mogla wyjsc”.
“ Jesli pozwolicie jej wyjsc, ucieknie i poslubi Syryjczyka”.
Powyzsze uwagi promowane sa jako forma zabezpiecznia inwestycji.

Pomoce domowe byly powszechnie zatrudniane w Libanie, jeszcze przed wojna domowa, w 1970-1990 r., a okreslenie “Kurdiyeh” powstale w latach 20-tych (w nawiazaniu do pomocy domowych, wywodzacych sie sposrod kurdyjskich uchodzcow), stalo sie eufemizmem zastepujacym “pomoc domowa”. Obok Kurdyjek, w tamtej epoce, pracowaly rowniez obywatelki Syrii, Egiptu, Palestyny oraz libanskie szyitki z wiejskich okolic Baalbeck. W zwazku z politycznym konfliktem z panstwami osciennymi, rynek zmuszony byl otworzyc sie na azjatycki personel.

Jako, ze kandydatki do pracy musza posilkowac sie “sponsorem”, by uzyskac libanska wize, agencja  rekwiruje paszport, by zapewnic bezpieczenstwo ... przyznanego dokumentu wizowego. Koszt transportu towaru wynosi ok. 1.500 USD (bilet lotniczy, ubezpieczenie zdrowotne, koszt notariusza), z czego polowa stanowi bezposredni zysk dla agencji – to ponad dwa razy wiecej, niz srednia placa w Libanie (ok. 300 USD).
W przypadku ucieczki kobiety z miejsca pracy, sponsor-pracodawca zglasza fakt policji, wiza tym samym traci waznosc, a kobieta resztke praw, stajac sie nielegalnym imigrantem.

Pensje pomocy oscyluja wokol 150 USD (Etiopki) – 450 USD (Filipinki, cieszace sie opinia inteligentnych, wyksztalconych i dobrze mowiacych po angielsku). Dodatkowo, pracodawca zapewnia wyzywienie. I na tym “kontrakt” sie konczy – nie ma mowy o godzinach pracy, czy urlopie.

Oczywiscie, nie mozna generalizowac, o przypadki przemocy wobec pomocy domowych slyszy sie rowniez w Polsce, jednak skala zjawiska jest nieporownywalna.

Oto historia Ann z Filipin:
Spedzila w Libanie 3 lata. Pierwszy pracodawca probowal ja zgwalcic. Trafiajac na opor, pozbyl sie pomocy, ktora agencja wyslala do kolejnego domu. Tam bylo jeszcze gorzej – „Pani byla szalona i ciagle bila mnie drewniana linijka”. Ann uciekla, skaczac z balkonu, w samej pizamie, w listopadowa noc. Placzac, blakala sie po ulicach i tak trafila na Joy, inna filipnska pomoc, ktora przezyla podobna sytuacje i potrafila pomoc.
Joy przyjechala do Libanu w 1999 r. i pracowala przez 7 miesiecy bez wynagrodzenia, czy nawet jedzenia. Pomogla jej matka, ktora osiedlila sie w Libanie 20 lat wczesniej. Teraz Joy pomaga zdesperowanycm dziewczynom, ktore nie znaja kraju, ani jego realiow.
i
Kumari ze Sri Lanki:
Ta piekna 24-latka opowiada, ze madame, ktora ja zatrudnila byla mila nauczycielka. “Zaplace Ci, kiedy bedziesz wracac na Sri Lanke”. Po roku odwiozla Kumari na lotnisko, wreczajac 500 USD (czyli rowowartosc 2 miesiecznej pensji) i ...zapominajac o paszporcie dziewczyny. Kiedy Kumari trafila do ambasady z prosba o pomoc, nie wiedziala nawet, co to znaczy “dolar”.

Libanska prasa i organizacje pozarzadowe bija na alarm:
Od stycznia 2007 r., 95 kobiet pracujacych jako pomoce domowe zmarlo, z czego 40 przypadkow uznano za samobojstwa, zas 14 z nich spowodowane zostaly upadkiem z wysokich pieter. Oznacza to, ze co tydzien ginie wiecej, niz jedna kobieta.  

Powtarza sie opinia o “nerwowych Libankach”. Same agencje przyznaja, ze madame, ktore na codzien zarzadzaja domowym personelem, czesto traca nad soba kontrole. Problem naduzyc seksualnych jest o tylez powszechny, co delikatny. Zadna przeciez pani domu nie bedzie szczesliwa, dowiadujac sie, ze maz zdradza ja z niepismienna sprzataczka.
Problemy te ponoc nie pojawiaja sie w libanskich domach przybyszow z Europy Zachodniej, ktorzy traktuja pomoce “jak normalnych ludzi”.

Setki, tysiace kobiet spotyka podobny los. Jedyne, czego pragna, to moc wrocic do domu. Pozbawione paszportu, czekaja miesiacami na wydanie dokumentow podrozy.
W miedzyczasie, do Bejrutu codziennie przybywaja nowe kobiety, z ktorych co ktoras wyskoczy przypadkiem z ostatniego pietra zamknietego na klucz domu.

09:51, chaobella
Link Komentarze (5) »
piątek, 15 sierpnia 2008
Niebianski glos Fairouz

                                                                          


“Siostra Ksiezyca”, “Wyslanniczka Gwiazd” - to tylko jedne z nielicznych przydomkow Fairouz, uwazanej za ambasadora nie tylko libanskiej sceny muzycznej, ale calego Bliskiego Wschodu. Dzisiaj zywa legenda, oklaskiwana na calym swiecie przez tlumy fanow w kazdym wieku.
Urodzila sie jako Nouhad Haddad w 1935 r. Niesmiala dziewczyna o wspanialym glosie zachwycil sie, podczas szkolnego festiwalu, wykladowca Konserwatorium Libanu. Niedlugo pozniej, Fairouz zaistniala w radiu, gdzie doceniono jej niepowtarzalny talent i zdolnosc do spiewania zarowno orientalnego, jak i zachodniego repertuaru. Nouhad przyjela przydomek
Fairouz (Turkus) i rozpoczela wieloletnia wspolprace z artystycznym tandemem braci Rahbani, autorami muzyki i tekstow jej piosenek. Ich wspolpraca zaoowocowala charakterystycznym stylem utworow, ktorych zaangazowane przeslanie sprawilo, iz Fairouz stala sie glosem calego narodu.
Miedzy muzykami zaiskrzylo nie tylko na stopie zawodowej; po 5 latach, Fairouz i Assi pobrali sie; Ziad – jedno z ich czworga dzieci – jest dzisiaj kompozytorem i od dawna wspolpracuje z matka.

Pierwszy koncert na wielka skale, podczas festiwalu w Baalbeck w 1957r., stal sie poczatkiem triumfalnego marszu Fairouz, trwajacego juz pol wieku. Piosenkarka podbila serca calego kraju w latach 60-tych, kiedy wszystkie stacje radiowe nadawaly okolo setki powstalych w tym czasie lirycznych utworow. Jej pozycji nie zaszkodzila nawet polroczna banicja na antenie radia, narzucona przez rzad za odmowe wystepu na prywatnym przyjeciu dla algierskiego przezydenta Boumedienne, podczas jego wizyty w Libanie. Gwiazda do dzisiaj twierdzi, ze jej publika jest caly narod, a nie, chocby wysoko postawieni, wybrancy.
Dekade pozniej, Fairouz stala sie gwiazda swiatowego formatu, dzieki entuzjastycznie przyjetemu tournee po USA. Podczas 15-letniej wojny domowej (1975-1990 r.), Fairouz zdecydowanie odmowila propozycjom opuszczenia kraju. Intensywnie koncertowala, szczegolnie poruszajac serca publicznosci.   
Po 30 latach wspolpracy z bracmi Rahbani, Fairouz zmienila artystyczne zaplecze: komopozycja zajal sie jej syn – Ziad oraz P. Wehbe, autorem tekstow zostal zas jej przyjaciel J.Hard. 
Wystepy Fairouz towarzysza Libanczykom od 50 lat, jest z nimi na dobre i na zle, nieustannie opowiadajac sie za Libanem dla wszystkich, bez wzgledu na ich wyznanie. Towarzyszy przelomowym wydarzeniom w kraju. Nie moglo jej zabraknac podczas ceremonii otwarcia  w 1994 r. historycznego, odrestaurowanego po wojnie, centrum
Bejrutu - jej glos niosl sie daleko ponad Placem Meczennikow.  Byla oczywiscie najjasniejsza gwiazda wznowionego po 25 latach przerwy festiwalu w Baalbeck, w 1998r. Nie istneje zapewne piekniejsza oprawa dla jej talentu, niz dumne ruiny romanskiego amfiteatru.

Ostatni album Fairouz ukazal sie w 2002 r. 70-letnia dzisiaj artystka pojawia sie sporadycznie na scenach, wzbudzajac nieustannie zywe emocje. Siegnely one szczytu kilka miesiecy temu, kiedy gwiazda przyjela zaproszenie Syrii, w czasie kiedy potezny sasiad byl wskazany przez miedzynarodowa spolecznosc jako glowny sprawca politycznego kryzysu w Libanie. Dla czesci jej zwolennikow, byl to akt niemalze zdrady narodowej, czyms na wzor wystepow polskich aktorow na niemieckich scenach podczas okupacji. Politycy prosili oficjalnie o odwolanie koncertu, w internecie krazyly petycje potepiajace artystke. Syryjczycy zgotowali jednak gwiezdzie iscie krolewskie przyjecie. Tlum fanow towarzyszyl Fairouz od samej granicy. W radiu i telewizji  nadawano tylko jej muzyke, na dobe zaprzestano transmisji modlitw! Liczyla sie tylko ONA.    

Spiew Fairouz jest uosobieniem walki o wolnosc, niestety jej zwolennicy roznie te kwestie pojmuja.
Yasmina Khadra, algierski pisarz, czesto wtapia jej glos w tlo akcji walki muzulmanskich terrorystow. W “Syrenach z Bagdadu”, muzyka Fairouz urzeka bohaterow tak samo, jak idea wysadzenia sie w powietrze. To jej glos ma oslodzic ostatnia dobe, dzielaca marna egzystencje od przejscia bram wiecznego raju.

Posluchajcie sami! 

12:55, chaobella , Kultura
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 24 lipca 2008
Festiwal w Beiteddin 2008 – Liban na wakacje

Po 2 latach przerwy spowodowanej wojna z Izraelem w 2006 r. i kryzysem politycznym w 2007 r., do libanskiego Beiteddine powraca festiwal muzyczny.
Niezwykle miejsce, niezwykli goscie i takiz entuzjazm widzow – zachwyconych nie tylko wystepami artystow, ale cieszacymi sie, iz powrot festiwalu oznacza powrot kraju do normalnosci.

Beiteddine (po arabsku Beit ed-Dine, czyli kraina religii) to jeden z piekniejszych zakatkow Libanu - polozony 50 km na pld-wschod od Bejrutu, w porosnietej slynnymi cedrami gorskiej okolicy Chouf. Glowna atrakcja Beiteddine jest wybudowany w latach 1788-1818 r. palac, a raczej kompleks palacowy, z ogrodem, basenem, licznymi fontannami i niezwyklym widokiem na zielona doline. Nad trwajacymi 30 lat pracami czuwali syryjscy budowniczy i wloscy architekci – w rezultacie, palac jest niezwykle wyrafinowana mieszanka stylu arabskiego i barokowego.



Do 1840 r. plalac pozostawal rezydencja emira Bashir'a Shihab'a, by w kolejnych latach pelnic funkcje siedziby wladz otomanskich i francuskich, az do uzyskania w 1934 r. statusu zabytku narodowego, co nie przeszkodzilo, kilka lat pozniej, przeksztalcic go w letnia rezydencje pierwszego libanskiego prezydenta – Behar'a El-Khoury. W czasie wojny domowej w 1975-1990 r., palac zostal znacznie zniszczony – jego renowacje uparcie promowal Walid Jumblatt – lider Postepowej Partii Socjalistycznej i szef mniejszosci druzyjskiej, najslynniejszy i rownie kontrowersyjny deputowany z regionu Chouf. Obecnie palac jest czesciowo otwarty dla zwiedzajacych, pozostala czesc stanowi wciaz prezydencka rezydencje letnia.
Mialam ogromna przyjemnosc rozpoczac rok 2008 wlasnie w regionie Chouf. Zapierajaca dech wspinaczka po gorskich serpentynach wsrod cedrow, poprzedzona byla przystankiem w Beitedinne, gdzie zastala mnie .... zamnknieta brama, jak przystalo na Nowy Rok. Moj niezastapiony przewodnik skutecznie przekonal straznika wywodem o upartej turystce, by ten po chwili otworzyl wrota na osciez, zaparzyl kawe i pozwolil mi blakac sie do woli po skapanym w sloncu palacu!



Festiwal muzyczny w Beiteddine organizowany jest, z przerwami, od 1985 r. I jest mlodszym bratem slynnego na calym wschodzie festiwalu kulturalnego w rzymskich ruinach Baalbeck.

Od lat, organizacja obu festiwali jest najlepszym miernikiem stabilnosci politycznej kraju – w 2007 r., w ostatniej chwili musiano odwolac koncerty zapowiadanej do ostatniej chwili gwiazdy pop pochodzenia libanskiego (ktorej imienia pewnie nie zgadniecie).

Dzisiaj, widzowie ciesza sie zarowno z repertuaru, jak i z chwili oddechu od politycznych klotni, niedawnych wspomnien ataku bojowek Hezbollahu, dziesiatek ofiar, w tchnacych pieknem i spokojem murach palacu, na tle ktorego zainstalowano scene dla artystow.
“Sa dwa rodzaje ludzi – zauwazyl jeden z widzow. Tacy – ktorzy zyja kultura i tacy, ktorzy zyja wojna”.
Dla milosnikow pokoju i kultury, Beitedinne otwiera swoja wrota przez caly miesiac: od 12 lipca do 12 sierpnia 2008 r.

W programie, m.inn.
- Brandford Marsalis Jazz Quartet – przedstawiac nie trzeba
- Mika - niezwykle ostatnio popularny brytyjski wokalista pop, pochodzenia libanskiego, porownywany do Freddiego Mercury.
- Esquina Carlos Gardel Tango Tour – argentynski zespol taneczny, ktory przeniosl tango z ulic Buenos Aires na najslynniejsze swiatowe sceny.
- Karima Skali – marokanska diva z towarzyszeniem kairskiej orkiestry Al Hefny.
- Giberto Gil & Banda Larga – tradycyjna muzyka rodem z Brazylii.Gil moze sie pochwailc sprzedaza ponad 5 milionow swoich plyt na swiecie.
- Kazem as Saher – irakijski piosenkarz, najwieksza obecnie gwiazda pop Bliskiego Wschodu.
-
Magida El Roumi – libanska wokalistka, idolka publicznosci, uznana za jeden z najlepszych glosow XX w.
- Matteo i Nassib Ahmadieh – czyli niezwykly duet tenora i wiolonczelisty, ktorych interpretacja utworow Mozarta, Bacha i Vivaldiego powoduje drzenie murow i serc.

Tym, ktorych plany na wakacje sa wciaz otwarte, serdecznie polecam podroz do uroczego (i w tej chwili bezpiecznego) Libanu i uczte kulturalna w jednym.

Praktyczna pomoc tutaj :
bilety , hotele , wiza (na 1 miesiac – bezplatnie, na lotnisku w Bejrucie), pogoda.

10:11, chaobella , Kultura
Link Dodaj komentarz »
piątek, 27 czerwca 2008
Tortury - raport z Libanu

W Libanie wciaz istnieje problem tortur – w wiezieniach i aresztach, dopuszczaja ich sie wojskowi i sluzby specjalne. Nie tylko w celu wymuszenia informacji, lecz takze z powodu rasizmu, dyskryminacji, potrzeby zemsty.

A przeciez Liban ratyfikowal zarowno Miedzynarodowa konwencje o zapobieganiu tortur (w 2000 r), jak i miedzynarodowe pakty praw obywatelskich i politycznych, a takze cztery Konwencje Genewskie – ktore definiuja tortury jako zbrodnie przeciw ludzkosci.

Nie zostaly podjete jednak zadne kroki, by zapobiec tej haniebnej praktyce w kraju – nie powstaly zadne ustawy na poziomie wladzy wykonawczej, nie zrobiono nic, by zapewnic przestrzeganie miedzynarodowych umow i tym samym sankcjonowac uchybienia w tej kwestii. Nie ratyfikowano rowniez porozumien, na mocy ktorych przedstawiciele ONZ mogliby odwiedzac swobodnie placowki penitencjarne w Libanie.
Z okazji Miedzynarodowego dnia wsparcia ofiarom tortur, Libanskie stowarzyszenie edukcji (ALEF) opublikowalo raport  zatytulowany “Liban: bolesny los wiezniow”, powstaly na podstawie badan prowadzonych w 2007 r. 
“Problem polega na tym, ze zle traktowanie wiezniow, ponizanie i tortury sa praktykowane pod pretekstem obrony praw publicznych i panstwa prawa”, twierdzi J.Courson, szef ALEF. “Czy w obronie panstwa nalezy deptac godnosc ludzka?”, pyta, nawiazujac do fatalnego traktowania narkomanow, przemytnikow narkotykow czy prostytutek. Szczegolne miejsce w tym niechlubnym rankingu maja uchodzcy palestynscy, nielegalni robotnicy, czy zwolennicy Fatahu, “chociaz nikt przeciez nie popiera ich terrorystycznych metod walki”. 

Wsrod stosowanych metod znecania sie w Libanie, wymienia sie: elektrowstrzasy, bicie calego ciala, wlacznie z jego intymnymi i szczegolnie podatnymi na bol czesciami.  “Zatrzymani sa nieraz pozbawieni snu oraz zmuszani po pozostanie w pozycji stojacej przez wiele godzin. Niektore ofiary skarza sie na tortury seksualne”. Posterunki policji sasiadujace z aresztami przyznaja, ze regularnie dochodza do nich krzyki i placz zatrzymanych. Dzieje sie to nie tylko na prownicjach, ale w samym  centrum Bejrutu...
Coraz czesciej stosuje sie wyrafinowane metody tortur, nie pozostawiajace sladow na cialach ofiar lub przetrzymuje sie bezprawnie ofiary az do momentu znikniecia sladow znecania sie. 
Ostro potepiono wiezienie Ministerstwa Obrony Narodowej, ktore oficjalnie jest zamkniete od lat, a w rzeczywistosci przetrzymuje wiezniow, ktorych los pozostaje calkowicie nieznany. Wykonawcy tortur pozostaja bezkarni, nie prowadzi sie zadnych dochodzen w przypadku skarg na doznane krzywdy.

“Skoro Liban powiedzial NIE wojnie, sprawmy, by wladza i cale spoleczenstwo zrozumialo, ze nalezy stanowczo sprzeciwstawic sie torturom”, nawoluje Courson.

Nie bedzie to latwe w kraju, ktorego wiekszosc mieszkancow dorastala i wciaz zyje w kulturze nieustajacej przemocy. 

Na pdst. artykulu Anne-Marie El-Hage, L'Orient le jour.

13:50, chaobella
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 czerwca 2008
Taniec brzucha - made in Lebanon
Jako, ze w Libanie, mimo pozorow spokoju, ciagle wrze, skupmy sie na piekniejszej stronie tego kraju.
Tuz obok zapatrzonych w nia jednych, a znienawidzonej przez innych Syrii, niedaleko od kolyski gatunku – Egiptu, w Libanie mozna znalezc jedna z piekniejszych, bo niezwykle zmyslowa, odmiane tanca orientalnego, zwanego mylaco tancem brzucha. Libanki sa jednymi z najpiekniejszych kobiet na swiecie, a gracje ruchu wysysaja z mlekiem matki. Jesli dodac do tego miejscowa, niezwykle rytmiczna muzyke towarzyszaca wystepom – powstaje mieszanka, ktorej urokowi nie sposob sie oprzec. Probke zobaczcie ponizej – uczta dla oczu i uszu.
Taniec orientalny wpisany jest w kulture kraju, a wystepy orientalnych tancerek stanowia nieodlaczny element wieczorow, zakrapianych dostepnym tutaj bez problemu alkoholem.

Dla zwolennikow rytmicznej muzyki, wybijanej na tabli – polecam Hossama Ramzy; ten egipski muzyk, uznawany jest za guru gatunku na calym Bliskim Wschodzie.
15:02, chaobella , Kultura
Link Komentarze (3) »
wtorek, 27 maja 2008
Schizofrenia po libansku

Sytuacja w Libanie znow przybrala niespodziewany obrot. Prezydent zostal zaprzysiezony, nie nastapil zaden zamach last minute, jutro zostanie wyznaczony premier, ktory podejmie sie misji stworzenia rzadu. Zostanie nim jeden z dwoch kandydatow: Fouad Siniora (premier ustepujacego rzadu) lub Saad Hariri (przywodca sunnickiej wiekszosci ustepujacego rzadu). Po ulicznych walkach, nagle zapanowal pokoj....Nalezaloby sie niepokoic tym naglym szczesciem – zbyt piekne sie wydaje, by moglo byc prawdziwe.

Nasrallah wygosil emocjonujace przemowienie do nieprzebranego tlumu zwolennikow Hezbollahu, w ktorym domagal sie powrotu do dziwacznej formuly, jaka miala miejsce za czasow sp. premiera Rafika Hariri – czyli koegzystencji panstwowych instytucji z ... instytucjami Hezbollahu. Dosc schizofreniczne podejscie do sprawy, zwazywszy fakt, ze Hezbollah ma zasiasc oficjalnie w rzadzie. Po tym, jak w wyniku zmachu stanu, wylegl na ulice z przenosnymi rakietami na plecach.
Zbiorowa schizofrenia – pierwsze okreslenie, jakie przyszlo mi wczoraj do glowy na wiesc o ostatnich wydarzeniach. Z jednej strony, atmosfera wesolego miasteczka – z koncertami, balonikami, sztucznymi ogniami, powiewajacymi flagami szczesliwych zwolennikow pokoju, swietujacych w oczyszczonym z dziwacznych namiotow historycznym centrum Bejrutu. Wobec wymarlych ulic, zastraszonych mieszkancow i przypadkowych ofiar 10 dni wczesniej. Tak, jakby wlozono druga czesc gry komputerowej do stacji dyskow. Ci ludzie po prostu ciesza sie z wizji rychlego pokoju, spokoju, normalnego zycia.
Z drugiej strony, nieprzebrane tlumy powiewajace flagami Hezbollahu, Amalu, syryjskimi, prowokacyjne parady, strzaly w powietrze (konczace w klatkach piersowych i konczynach przechodniow). Wczoraj Nasrallah zapewnil, iz jego formacja nie uzyje broni przeciw Libanczykom (arsenal ma wg niego chronic Liban przez izraelskim wrogiem). Niepotrzebna deklaracja – kiedys juz przeciez padla, a efekty widzielismy dwa tygodnie temu (61 osob zabitych, 198 rannych). Juz wczoraj, na czesc przywodcy padly strzaly radosci – rannych tym razem jest 15 osob.

Liban czeka dluga droga usiana konsensusami w imie pokoju. Ale czy mozna mowic o pokoju w panstwie, ktorego legalna opozycja dysponuje wlasnym arsenalem? Ta kwestia jest tak drazliwa, ze porozumienie z Doha skutecznie je pomijalo, proponujac, by bron Hezbollahu zostala przekazana armii narodowej. Byla to jedynie propozycja. Nie wiadomo tez wciaz, czy jakiekolwiek konsekwencje zostana wyciagniete wobec sprawcow zabojstw w ostatnich zamieszkach.

“Nie moge przestac myslec o ludziach, ktorzy zgineli po to, bysmy mogli teraz miec szanse na pokoj. To straszne, ze zawsze przychodzi placic tak wysoka cene za spokoj” - uslyszalam. Nikt nawet nie zastanawia sie nad rozliczeniem przywodcy poprzednich wypadkow. Patrzmy w pszyszlosc!

Hmmm, to juz kiedys bylo (w 1990 r) i odbilo sie nieleczona czkawka zaledwie 2 tygodnie temu.

11:32, chaobella , Polityka
Link Komentarze (2) »
czwartek, 22 maja 2008
Liban - szansa na pokoj?

Wiadomosc, na ktora czekano od miesiecy, nadeszla wczoraj z katarskiej stolicy – Doha, gdzie przedstawiciele rzadu (popieranego przez zachod i Arabie Saudyjska) i opozycji (w postaci Hezbollahu) Libanu oraz reprezentanci Panstw Ligii Arabskiej prowadzili tygodniowe obrady nad rozwiazaniem libanskiego kryzysu. Porozumienie powinno zakonczyc ostatni kryzys i polozyc kres widmu wojny domowej.  Zapadla zgoda, co do nowego systemu wyborow parlamentarnych, wylonienia nowego rzadu oraz wyboru prezydenta. General Michel Sleiman powinien zostac oficjalnie mianowany jeszcze w tym tygodniu, co po 19 odowolanych wyborach kandydata na urzad prezydenta wydaje sie graniczyc z cudem.  Hezbollah znajdzie sie tym samym oficjalnie w Parlamencie, o co walczyl od dawna, ostatnio z bronia w reku. 

Libanczycy sa zmeczeni wlasnym krajem, rozczarowani polityka. Kiedy samolot z delegacja rzadowo-opozycjyjna odlecial w ubiegly piatek do Kataru, furore w mediach robila piosenka, powstala ad hoc w odpowiedzi na nastroje mieszkancow kraju cedru: “ Nikt was tutaj nie chce, najlepiej nam sie zyje, kiedy was tu nie ma”.  
Po ogloszeniu wczoraj porozumienia w Doha, kraj zareagowal natychmiast – wybila sie gielda w Bejrucie, Hezbollah oglosil zniesienie blokad drog, ktore calkowicie dobily miejscowy handel. Zniknac ma wreszcie cyrk stulecia, czyli dziesiatki brudnych namiotow rozbitych przez Hezbollah pod koniec 2006 roku, na znak protestu wobec polityki rzadu. Swietnie kontrastowaly z zabytkowaymi kamiennicami, starannie odrestaurowanymi po 15-letniej wojnie domowej.

Do smiechu jednak nie jest ani Stanom Zjednoczonym, ani Izraelowi, ktore ze zgroza obserwuja, jak ignorowany jako partner polityczny – Hezbollah, zasiada legalnie w panstwowych instytucjach. Niedlugo pewnie przekonamy sie, jak Hezbollah z ta nowa rola sobie poradzi. Dotychczasowa pozycja panstwa w panstwie przysparzala mu wielu zwolennikow, z ktorych wielka czesc odwrocila sie jednak po krwawych zamieszkach w ostatnim tygodniu. Dopoki bojowka chelpila sie obrona kraju przez Izraelem, cieszyla sie sporym uznaniem, jednak wymierzenie broni w Libanczykow nielatwo zostanie jej wybaczone.
Nowa pozycja Hezbollahu to takze zagrozenie odnowienia wplywow Syrii w Libanie. Jej fizyczna obecnosc na terytorium libanskim skonczyla sie w lutym 2005 roku, w wyniku Cedrowej Rewolucji.
Syryjczycy moga takze skutecznie zastopowac powolanie miedzynarodowego trybunalu w sprawie smierci bylego premiera Rafika Hariri – Syria jest nie wprost wskazana jako glowny winny tego zabojstwa.  

Choc nie lubie tego wyrazenia, pozostaje powiedziec: Inshallah, bedzie jak bog zechce. Tyle, ze w Libanie wyznaje sie 19 religii, wiec istnieje ryzyko, ze i bogowie sie nie dogadaja.   

piątek, 16 maja 2008
Liban - raport z 16/05/2008

Sytuacja w kraju
Rzad odwolal swe poprzednie decyzje, ktre rzekomo byly zarzewiem ofensywy Hezbollahu w ubieglym tygodniu: system telefoniczno-nadawczy zostanie zbadany przez wojsko, a szef bezpieczenstwa lotniska w Bejrucie pozostanie na swoim stanowisku az do wyniku sledztwa w w/w sprawie.
Hezbollah przyjal te decyzje entuzjastycznie – strzelajac w powietrze i raniac kilka osob. Czesc blokad zostala usunieta, m.inn. na drodze do lotniska, na ktorym wyladowali przedstawiciele Panstw Ligii Arabskiej. Loty pasazerskie zostaly wznowione.
W calym kraju ustaly zamieszki, ale nastroj niepewnosci ludnosci pozostal. Zniknely z ulic bojowki Hezbollahu, lecz nie umilkly emocje. Wczoraj, podczas zazartej dyskusji politycznej, jeden z rozmowcow siegnal po argument ostateczny – pistolet, ktorym zabil zwolennika niezgodnej z jego wlasna opcji.

Reakcja zagranicy

Stany Zjednoczone usiluja za wszelka cene wesprzec rzad Siniory (premier rzadu libanskiego), pozyskac przychylnosc Rady Bezpieczenstwa ONZ oraz przyspieszyc dostawy sprzetu wojskowego dla libanskiej armii. Maja one jednak byc ograniczone do srodkow pozwalajacych na obrone narodu libanskiego wobec kolejnych atakow Hezbollahu. G.Bush podkreslil swoje przychylne stanowisko wobec rzadu i oskarzyl Hezbollah o “odwrocenie sie przeciwko narodowi libanskiemu”. Jednak wobec braku srodkow nacisku na Syrie i Iran, USA wydaja sie bezbronne wobec ofensywy Hezbollahu.

Rada Bezpieczenstwa ONZ czeka na wynik mediacji przez Panstwa Ligii Arabskiej, zanim podejmie jakiekolwiek dalsze kroki. Nie padla jednak zadna konkretna data takich dzialan.

Rosja popiera dzialania Panstw Ligii Arabskiej, majace na celu “ pomoc Libanowi w pokonaniu aktualnego kryzysu”. Minister rosyjskiego MSZ podkreslil, ze “wyjscie z kryzysu powinno odbyc sie droga dialogu, ktorego wynik zadowoli wszystkie strony konfliktu, w celu zachowani jednosci, suwerennosci i niepodleglosci Libanu”.

Hamas, radykalny ruch palestynski, zlozyl gratulacje (!) Hezbollahowi za sukces akcji, ktora doprowadzila rzad do odwolania swoich poprzednich decyzji zagrazajacych partii szyickiej. Podkreslil, ze to zwyciestwo przypada na dzien obchodow Nakba (exodus Palestynczykow z ziem objetych przez Izrael w 1948 r.) i potwierdza, ze “ zjednoczenie arabskie i muzulmanskie jest na dobrej drodze, na drodze opozycji, dzihadu i wyzwolenia”. W komunikacie, Hamas sklada hold Nasrallahowi (szef Hezbollahu), ktory “mimo licznych atakow, nieustannie wspiera walke narodu palestynskiego”. “To zwyciestwo dowodzi, ze zadna proba zlikwidowania Hezbollahu nie powiedzie sie”. Hamas udzielil nieustajacego wsparcia Hezbollahowi, w “swietej walce o wyzwolenie Libanu z amerykanskich i zagranicznych wplywow”.
No comments......


Mapa Bejrutu z 2go dnia walk - 9/05/2008.
Na czerwono zaznaczono dzielnice , nad ktorymi Hezbollah przejal kontrole.

wtorek, 13 maja 2008
Liban - raport z 13/05/2008



Bilans ofiar

Dotychczasowy bilans zamieszek rozpoczetych 7-go maja (stan na koniec 12 maja): 61 osob nie zyje, 198 osob rannych. Szpitale nie nadazaja z udzielaniem pomocy.


Wybory prezydenckie
Wybory przewidziane na dzisiaj, 13-go maja, zostaly po raz 19-ty odwolane. Tym razem do 10 czerwca. Dowodca armii, general Michel Sleiman pozostaje wciaz oficjalnym kandydatem wiekszosci rzadzacej i opozycji. Hezbollah pozostaje jednak ciagle w opozycji do kandydatury, ktora wczesniej zostala zaakceptowana przez obie strony.

Obecny stan zamieszek
Bejrut – na ulicach panuje spokoj.
Tripoli na polnocy i gorski Chouf – decyzja o zaprzestaniu zamieszek zostala podjeta wczoraj wieczorem. Za wczesnie oceniac, jak dlugo ten stan sie utrzyma.

Wojsko
Poczawszy od dzisiaj 6 rano, dowodca armii – M.Sleiman, oglosil gotowosc interwencji wojska w przypadku zamieszek zbrojnych. Dotychczas armia pozostawala neutralna wobec zajsc.

Panstwa Ligii Arabskiej
Panstwa Ligii Arabskiej oglosily wizyte delegacji w Bejrucie 14 maja, w celu negocjacji, majacych na celu rozwiazanie obecnego kryzysu. Amr Moussa poinformowal : “Przylece do Bejrutu w srode, ladujac na miedzynarodowym lotnisku”. Lotnisko pozostaje dotychczas zamkniete, wszystkie rejsy sa odwolane. Libanczycy wydostaja sie z kraju glownie droga ladowa przez Syrie, choc prywatny business ad hoc pozwala na opuszczenie kraju droga morska, a nawet powietrzna.

Cytaty dnia
“ Hezbollah nie osiagnie sila tego, czego nie udalo mu sie osiagnac droga polityczna” - Amine Gemayel, Samir Gagea (przedstawiciele wiekszosci parlamentarnej).
“ Ta walka nie ma podloza religijnego, a czysto polityczne”. “Zamieszki nie obejma regionow zamieszkanych przez chrzescijan”. - Michel Aoun
“ Eskalacja przemocy sprzyja wylacznie zagranicznemu esktremizmowi” - rzad Arabii Saudyjskiej
“ Opozycja bedzie kontunuowala pacyficzna akcje protestacyjna w terenie”- H.Al-Khalil (zastepca Nasrallaha, szefa Hezbollahu)
“Wojska FINUL (tymczasowe sily ONZ w Libanie – powolane w 1978 r.) nie beda interweniowac w wewnetrzne sprawy polityczne Libanu” - general C.Graziano, szef FINUL.


Zrodlo: L'Orient Le Jour

Boje sie? Z.Makhoul z Bejrutu.

Wyznania czlowieka w masce
Tekst: Ziyad MAKHOUL
L'Orient Le Jour (Francuskojezyczny dziennik libanski)

Dziewietnasty tydzien 2008 roku.
Boje sie?
W czwartek, okolo 22.30 podjalem decyzje. Instyktownie, bez wahania. Coz ze mnie za glupiec - podjalem decyzje, ze (...) wroce do domu – w okolice glownej ulicy Hamry (muzulmanska dzielnica w zachodnim Bejrucie, swiadek ostatnich zamieszek). Stalem sie gluchy na rady, nie chcialem sluchac nikogo, tak jakbym zresetowal umysl i wymazal z niego przemowienie Nasrallaha (szef Hezbollahu), wywod Harririego (szef Ruchu Przyszlosci – sunnickiej wiekszoci parlamentarnej), wszystkie inne wiadomosci dochodzace stamtad. Z zachodniego Bejrutu. Coz za ironia: ten sam ton, tak znienawidzony, nawet podczas wojny 15-letniej (1975-1990), podzialy regionalne – wydawaloby sie calkowicie przebrzmiale, powracaja od kilkunastu godzin jak leitmotiv.
Korporoacja taksowek odpowiada, ze zaden z jej kierowcow dzisiaj nie pracuje. Pozyczam wiec samochod od R.
Boje sie?
Prowadze szybko. Badzo szybko. Przede mna autostrada prezydenta-generala Emila Lahoud'a (ostatni prezydent Libanu, pro-syryjski, ktorego kadencja wygasla w listopadzie 2007. Urzad do dzis pozostaje nieobsadzony, z racj protestu opozycji), jedyna cenna pozostalosc po jego 9-letnich rzadach. Mijam port. Pusty (w wyniku zamieszek, podobnie jak lotnisko w Bejrucie). Bardzo pusty. Dalej Ain el-Messre, na wysokosci Mc Donalda, wybrzeze, az do bazy marynarki. Obrazy jak z filmu Tarantino.(...). Trzykrotnie, zwolennicy Ruchu Przyszlosci rzucaja sie w moim kierunku – kontrola dokumentow. Tlumaczymy sie nawzajem. Usmiechamy sie przepraszajaco – decyduje sie nawet na “Allah y'awwikon”, te formulke, ktora dotad uznawalem za nieco groteskowa - “Niech Allah da wam sile”. Czuje sie jak w “Star Treku”. Wybucham smiechem parkujac samochod. Co ze mnie za idota!
Boje sie?
Zaczynam sie rozgladac po mieszkaniu, pakuje machinalnie kilka rzeczy – dwa, trzy drobiazgi, ktore mialbym zabrac na wypadek ucieczki. Szczerze: nie poznaje samego siebie. Wpadam na chwile do May zasiegnac jezyka. Zartujemy – raz jeszcze. Glupawka calkowita. Strzaly, wybuchy, kalasze, wyrzutnie rakietowe, smiertelne odlamki.
Kabul? Bagdad? Gaza? Prisztina? - dobrze by bylo. Kosowizacja – delikatne okreslenie. Wracam do siebie i zamykam sie na trzy spusty. Glupawo przygladam sie czeskiemu pistoletowi, ktory dostalem jakies 2 lata temu. Nerwowy smiech. Glaszcze kota. Pers – tak, tak – najprawdziwsza perska kotka. Przerazona. Zwlaszcza, ze grzmoty, blyskawice, grad, deszcz i silny wiatr dolaczaja sie do lamentu. Dobra wiadomosc: burza ochlodzila rozgrzane glowy bojowkarzy. Co ze mnie za glupiec: nie mialem czasu na zrobienie zapasow – ani wody, ani – co gorsza – wodki. No, coz... Dziennik. A raczej seria dziennikow w telewizji – w zaleznosci od przynaleznosci (...). Jedna wielka bzdura: kazda stacja mowi co innego i wzajemnie sobie zaprzecza. Zapycham sie Nutella, opalam Camelami.(...). Sprawdzam emaile i wysylam dziesiatki uspokajajacych sms-ow do znajomych. Zagaduje dramat, rozgrywam partyjke scrabli. Nie rozumiem politycznego, a teraz zbrojnego puczu opozycji; bezradnosci rzadu, ktory podjal, nie zwazajac na konsekwencje, najpowazniejsza decyzje podjeta jak dotad przez ekpie rzadzaca - i niezbedna: przywrocic autorytet Panstwa. Podjac probe odbudowy. Czyli wypowiedziec wojne Hezbollahowi.
Boje sie?
Okolo 5 rano probuje zasnac. Zrywam sie na rowne nogi przy namniejszym halasie – nerwowy sen przerywany miauczeniem kota i halucynacjami na pograniczu jawy, naplywajacymi zza rogu, tuz obok. Dorastalem w czasie wojny, ale udalo mi sie zerwac ze wszystkimi koszmarami przeszlosci. Teraz, na nowo narodzony w strachu, zrywam sie z powodu najmniejszego halasu. Lekkie palpitacje serca. I juz 7.20 rano. Wychodze z domu. Przekraczamy prog bramy wraz z Aminem – sudanskim dozorca. Na ulicy mini-Platon: zwolennicy Ruchu Przyszlosci, uzbrojeni w kalasze, biegna, mijaja nas, ranni, przerazeni, zagubieni – jeszcze dzieciaki. Jestem tak przejety i zaskoczony ich widokiem, ze – niewiarygodne – nie mialem nawet odruchu, by zaproponowac im cokolwiek: alkohol, bandaze, zatamowanie krwi , wode. Wybuchy i ostrzaly przybieraja na sile, slychac je coraz blizej.
Biore prysznic. Wpadam do May na kawe. Staramy sie stac niewidoczni, nieodparta ochota ukrycia sie w najciemniejszym kacie, najchetniej w pralce. Dziekuje temu, kto wymyslil pokore.
Jedna z rakiet trafila w kabel elektryczny przed blokiem. Zewszad nadciagaja te same pogloski, nabierajac coraz wiekszych, gigantycznych rozmiarow: Bejrut wpadl w sidla Hezbollahu. Przegladam komiks Persepolis (na jego pdst. nakrecono film animowany, ktorego dystrybucja pocztkowo zostala zakazana w Libanie). Rozmyslam, zasmucony, nad upokorzeniem, gniewem jednych i drugich. Mysle o grozie chrzescijan, o zaskoczeniu pozostalych, wygladam ukradkiem przez okno, jak zlodziej, obcy na wlasnej ulicy, obcy we wlasnym ciele – czlowiek w masce. Kostka domina. Na ulicy, zaraz pod blokiem, widac facetow w mundurach. Ale to nie sa chlopcy Michel'a Sleimana (dowodca armii libanskiej, kandydat rzadu i opozycji na urzad prezydenta, ktora to kandydatura zostala nastepnie zablokowana przez ... opozycje-Hezbollah) – swoja droga, gdzie on jest, co robi...?

Ci faceci zabraniaja nam opusic domy, jestesmy wiezniami. Schwytani – nie najpiekniejsze uczucie. A przeciez ci ludzie sa Libanczykami. Tak jak ja – nie mniej, nie bardziej. Rozni nas tylko jedno - zasadnicza, najwazniejsza rzecz, ktora dzieli nas o cale lata swietlne, ich i mnie.
Boje sie.
A oni nie.

Przypisy w nawiasach - liban.blox.pl

 
1 , 2